niedziela, 22 września 2013

Jest nadzieja! Refleksja po warsztatach dla studentów

W sobotę, 21. września, miałam przyjemność poprowadzić na zasadzie pro publico bono warsztaty dla studentek pedagogiki wczesnoszkolnej. Praca z dziewczynami pokazała mi, że:

  1. to nie jest "stracone/przegrane pokolenie", jak wyrokują media; uczestniczki przeznaczyły sobotnie przedpołudnie na własny rozwój, chociaż równie dobrze mogłyby dłużej pospać;
  2. do oświaty mają szanse wejść osoby, którym zależy, chcą być dobrymi nauczycielami;
  3. ich otwartość i zaangażowanie dodało mi energii i wzmocniło przekonanie, że warto robić takie "akcje", bo jest dla kogo;
  4. te warsztaty trwały za krótko i albo trzeba zorganizować kolejne, albo wydłużyć czas trwania. :)
Dziękuję, Dziewczyny!

Kilka migawek z naszego spotkania




wtorek, 3 września 2013

Życie bez szkoły

Odeszłam z zawodu nauczyciela. Wczorajsze rozpoczęcie roku szkolnego zainaugurowało u mnie nowy rozdział. Przyczyn takiej decyzji było kilka: brak godzin nauczania w szkole, w której pracowałam, pękająca w szwach biurokracja, która sprawiała, że miałam coraz mniej czasu dla uczniów na rzeczywistą pracę, a coraz dłużej siedziałam nad korowodem papierów, chociaż nie do tego zostałam zatrudniona, wymysły różnych "mądrych głów" co do wymagań, zadań itp. bez równoczesnego wsparcia merytorycznego i finansowego szkół (patrz: sześciolatki) i z kilku jeszcze innych powodów, o których w tym momencie nie chcę się wypowiadać, bo nadal robi mi się niedobrze na samą myśl.
Nadszedł czas na zmianę. Mimo że przygotowywałam się do tej decyzji dość długo, to wyjście z "budżetówki" na wolny rynek pracy wiąże się z lękiem ("Czy dam radę?"), ale też podekscytowaniem (nowe wyzwania i możliwości, brak uwiązania etatem). No i tęsknię za kontaktem z moimi uczniami, za tymi łobuzami szczególnie...
Jak sobie poradzę, okaże się pewnie za jakiś czas. 
Tymczasem próbuję zorganizować swoje życie zawodowe na nowo: szukam nowej pracy, odświeżam swoje dokumenty aplikacyjne, doradzam, szkolę i nawet jakiś biznesplan się pisze... 

"Dwie drogi rozchodziły się w żółtym lesie.
Żal, że nie mogłem przebyć obu -
- Samotny Wędrowiec, którego w świat niesie.
Wpatrywałem się w pierwszą, stojąc u jej progu,
Jak skręca w oddali i w poszyciu znika.

Wybrałem tę drugą, gdyż chęć nieodparta
Słuszność decyzji motywowała,
Jakby chciała być przeze mnie przetarta,
Choć od pierwszej się nie odróżniała, 
A obie były wytyczone.

Tamtego ranka wyglądały na podobne.
Nie było śladów żadnego człowieka.
Na pierwszą powrócę - rzuciłem na odchodne,
Wiedząc, jak droga potrafi być daleka.
Wątpiłem jednak, czy powinienem powrócić.

Nieraz mnie to wspomnienie poniesie,
Gdy będę rozważał drogę obraną.
Dwie drogi rozchodziły się w lesie.
A ja? Obrałem tę mniej uczęszczaną.
I to właśnie wszystko odmieniło.
/R. Frost "Droga"/


I wybrałam... 




środa, 21 sierpnia 2013

O wsparciu

Są chwile, kiedy potrzebuję wsparcia. Każdy z nas go czasem potrzebuje. I zauważyłam, że niewiele osób potrafi go udzielić tak, aby spełniło swoje zadanie. Generalnie ludzie radzą sobie z sytuacją na kilka różnych sposobów:

  • "A nie mówiła(e)m ..." - w sumie stawianie zarzutu, że nie słuchaliśmy, więc teraz sami sobie jesteśmy winni; często wywołuje poczucie winy;
  • "Powinnaś/Powinieneś..." - dawanie rad; taka postawa podobnie jak w pierwszym przypadku, podkreśla "lepszość" radzącego;
  • "Olej to!" - to też rada, tyle, że od cwaniaka, który niczym się nie przejmuje, nami prawdopodobnie też;
  • "To była zła decyzja" - prosty, jasny i ... oceniający komunikat; na pewno nam się po nim nie polepszy. :(
Po wysłuchaniu tych mądrości czujemy się gorzej niż przed. Jak więc reagować, kiedy mamy do czynienia z kimś, kto się z czymś zmaga? Nie ma tu jednej recepty. Wiele zależy od osoby i sytuacji, które trzeba wziąć pod uwagę. Poniżej to, co na mnie działa:
  • mocne przytulenie w ciszy przez mojego męża,
  • przewałkowanie i rozebranie tematu na części pierwsze z przyjaciółką połączone z próbą racjonalnego znalezienia źródła problemu,
  • praca fizyczna, najlepiej ciężka, taka, po której odechciewa się myśleć; warto jednak pamiętać, że to tylko tymczasowe znieczulenie,
  • drobny, miły i bezinteresowny gest od kogokolwiek (najlepiej się sprawdza osoba, która nie ma pojęcia, co przeżywam).
Oczywiście, dobrze jest, kiedy wszystkie ww. punkty zadziałają razem w krótkim odstępie czasu. Ale każdy z osobna często wystarcza. Wtedy czuję, jakby promień słońca wpadał przez brudną szybę. 
Wspieranie innych to umiejętność, której można się nauczyć. Potrzebuje jednak uważności i słuchania.


niedziela, 9 czerwca 2013

Moai i ikigai

Jest słoneczne niedzielne przedpołudnie. Właśnie wróciłam ze spaceru z mężem po lesie. Czuję jeszcze zapach wilgotnej ziemi. Zaraz stanę do kolejnych zadań, które niesie dzień... Wiem, że jestem na dobrej drodze. Może jedynie mijane na leśnej drodze buki sprawiły, że tęsknię za Bieszczadami. 
Moai i ikigai.
Moai - to - według tradycji japońskiej - bliskie "od serca" osoby, które towarzyszą nam w życiu; są dla nas wsparciem. Ikigai - to "powód, dla którego warto rano wstać z łóżka". Te dwie rzeczy podobno mają nam gwarantować długowieczność. Nie wiem, czy tak jest, ale takie podejście w przeżywaniu dnia i życia wydaje mi się mądre. Osoby, które są nam bliskie, "załatwiają" w oczywisty i niewymuszony sposób problem samotności i tego, co się z tym wiąże. Przyczyna, dla której chce nam się wstać rano, to motywacja do działania i nadzieja, że warto coś zrobić. 
Moai i ikigai.

PS. Inspiracją dla tego posta był artykuł "Nieśmiertelni chodzą piechotą" ("Wysokie Obcasy" nr 23 z 08.czerwca 2013 r.) - link do fragm.artykułu

Autor zdj.: A. Matyjaszek

piątek, 3 maja 2013

Kiedy relacja się kończy...

Kiedy z kimś rozmawiam, bardzo często (zawsze?) sedno dotyczy relacji: przyjacielskiej, małżeńskiej, rodzicielskiej, z szefem, do pieniędzy itd. To jest to, wokół czego kręci się nasz emocjonalny świat. Nieustannie określamy się w relacji do innych. I jest to też źródło naszej samooceny.
Kilka razy niedawno usłyszałam smutne historie o zakończeniu wieloletnich przyjaźni. W wielkim skrócie można ująć, że głównie z powodu utraty zaufania. I jednocześnie - z powodu braku komunikacji w ogóle albo z braku efektywnej komunikacji. Brak chęci porozumienia najczęściej przekreśla szanse na kontynuowanie zażyłej relacji, bo - jak mówi przysłowie - "w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz". Utrata kogoś tak bliskiego, z kim budowało się coś przez wiele lat, bardzo boli. Sprawia też, że stajemy się ostrożniejsi, bardziej podejrzliwi w stosunku do innych. Trudno się dziwić - zostaliśmy zranieni, a niektóre rany goją się długo i z trudem. Jednak, jeśli chcemy się rozwijać, iść naprzód, dobrze przyjrzeć się temu, co się stało, kiedy emocje nieco opadną. Poczułam się urażona, bo ktoś rzeczywiście nadużył mojego zaufania (i np. wyjawił jakiś sekret), czy zostało urażone mojego ego (bo np. przyjaciółka mnie nie przeprosiła)? Może warto zapytać, jak inni widzą tę sytuację? 
Lubię porównywać emocje do zasłony dymnej, bo bardzo często pełnią taką rolę. Wtedy ktoś, kto potrafi spojrzeć na sytuację z boku, nieuwikłany w to wszystko, jest bardzo cenny - może dostrzec to, czego sami nie widzimy. Możemy próbować sami złapać taki dystans - jest to trudne, ale nie niemożliwe. Wymaga jednak treningu. 
Takie podejście ułatwi nam oddzielenie ziarna od plew - tego, co się faktycznie stało od naszej interpretacji zdarzeń i podjęcie decyzji o zawalczeniu o tę relację lub rezygnację z niej.
Na początek maja - życzę dobrych wyborów. :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Po konferencji

W sobotę, 20.04., miałam przyjemność uczestniczyć w konferencji zorganizowanej przez studentów Politechniki Gdańskiej "NetVision". Rzecz o nowych technologiach przede wszystkim, ale wiedza przydatna również w innych dziedzinach. To była rzadka okazja wysłuchania praktyków biznesu, co to z nie jednego pieca chleb jedli. Szczególnie podobało mi się wystąpienie Karola Zielińskiego (CEO w PayLane). Miałam  możliwość porozmawiać z nim chwilę po spotkaniu. Konkretny, realista, mówiący nie o tym, jak zarobić milion w miesiąc czy rok, ale o zagrożeniach czyhających na nasze "wspaniałe" pomysły. Zajrzałam na jego stronę na Facebooku - ciekawie i inspirująco. Funkcjonuje od niedawna, ale mam nadzieję, że Karol będzie kontynuował wpisy. link
Drugim hitem było dla mnie wystąpienie Alexa. Miałam okazję już wcześniej go poznać, także poprzez lekturę jego blogu. link Pokazał inną jakość szkolenia - poprzez praktyczne sytuacje i ćwiczenia. Ze swadą i humorem odpowiadał na pytania słuchaczy. To był bardzo dobry czas...
Po co to piszę? Ano żeby zachęcić osoby, które tutaj trafiają, do udziału w tego typu przedsięwzięciach (nie zniechęcajcie się sześcioma godzinami w pociągu!), bo może to być świetna okazja do:

  1. poznania nowych ludzi - innych niż nasi starzy, dobrzy znajomi;
  2. dostępu do praktycznej, często eksperckiej wiedzy
  3. ćwiczeń w nawiązywaniu kontaktów.