czwartek, 2 lipca 2020

Slow life w Cittaslow

Dziś urlopowo i wakacyjnie.🌞
Słyszałeś o idei slow life? Zakładam, że tak. To ostatnio popularny trend. Bo kto z nas, choć raz nie marzył o tym, by "rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady"? To podejście do życia w harmonii z otoczeniem, w prostocie i zakładające świadomość ekologiczną. W dzisiejszym pędzie i stresie takie chwile od czasu do czasu są nam niezwykle potrzebne, choćby tylko podczas urlopu.
A znana jest Ci idea doceniająca niewielkie miasta - CITTASLOW? 🐌
Jeśli nie, to tym bardziej cieszę się, że mogę Ci ją zarekomendować. Miasta zrzeszone pod tym znakiem starają się przybliżać kulturę "dobrego życia". Ja niezbyt dobrze się czuję w wielkomiejskim gwarze i bieganinie. Za to uwielbiam małomiasteczkowy klimat. 
W trakcie moich włóczęg po Polsce miałam okazję odwiedzić kilka takich miejsc zrzeszonych w Polskiej Krajowej Sieci Miast Cittaslow - Bisztynek, Reszel i Lidzbark Warmiński. Każde zachwycające na swój własny sposób. Więcej informacji o Stowarzyszeniu wraz z listą miast znajdziecie pod tym adresem.
Jeśli szukacie pomysłu na wyjazd w niezadeptane przez turystów miejsca, polecam Wam takie właśnie miejscowości. Jeśli dacie im trochę czasu, usiądziecie na ławce, popatrzycie na budynki i ludzi, jest duża szansa, że złapiecie, o co w tym "dobrym życiu" chodzi. 💚

Dobrego wypoczynku w rytmie slow!

wtorek, 16 czerwca 2020

Jaki jest najlepszy czas na zmianę pracy?

Zapewne słyszałeś już złowrogie pohukiwania, że nadszedł koniec czasów pracownika, kiedy to osoby zatrudniane mogły przebierać w ofertach, a różne benefity były standardem. 
Obserwuję rynek pracy i widzę, że wyraźnie zmniejszyła się ilość publikowanych ogłoszeń, a potencjalni kandydaci wstrzymują się z decyzjami o zmianie zawodowej.
To jednak, w mojej opinii, może być szansą, jeśli masz takie plany. Może i jest mniejsza ilość ofert, ale i konkurencja słabsza.
Jednak, o ile nie zostałeś zwolniony, doradzam Ci przygotowanie się do takiego "skoku". Nie podejmuj pochopnych decyzji. Jeśli jednak od wielu miesięcy myślisz o zmianie, to ten czas jest na to równie dobry, jak każdy inny. Ryzyko? Zawsze istnieje. Często słyszę, że ktoś jest gotowy na nowe, ale brakuje mu tylko jednego, by wykonać ostateczny krok: gwarancji. Przybiera ona postać np. umowy o pracę na czas nieokreślony lub dłuuugi czas określony, benefitów, zapewnień... Prawda jest taka, że nikt nam nie może dać 100% gwarancji, że będzie po naszej myśli. Zmiana zawsze wiąże się z ryzykiem. 
Właściwe pytanie brzmi: Czy chcesz je podjąć?
Jeśli tak, to TERAZ może być dla Ciebie najlepszy czas na zmianę.



poniedziałek, 1 czerwca 2020

Czujesz to rozluźnienie?

Czujesz to rozluźnienie? Kolejne gałęzie gospodarki zaczynają działać, pracownicy wracają do firm, w sklepach coraz rzadziej można spotkać osoby w maskach i rękawiczkach, coraz rzadziej jest zachowywany dystans. Widać, że idzie nowe... Większość osób, z którymi rozmawiam, ma nadzieję, że będzie jak przed epidemią, że wszystko wróci do "normy". Jednak na razie zapowiada się, że tylko ceny paliw będą jak "przed". Wchodzimy w okres kolejnych zmian: sytuacja polityczna jest bardzo niestabilna, ludzie potracili pracę, przedsiębiorcy ponieśli czasem ogromne straty w związku z zawieszeniem działalności, mamy wciąż wysoki wzrost zachorowań. A my ponownie musimy się dostosować...
Czy można przygotować się do zmian? W niektórych aspektach - tak. Możemy np. ograniczyć wydatki, zwiększyć oszczędności, żeby zapewnić sobie finanse na niepewny czas. Możemy też kupić zapas paliwa. Ale wszystkiego nie przewidzimy. W takiej niepewnej sytuacji najlepiej sprawdza się jedna cecha, która pomaga nam przetrwać nie tylko kryzysy ekonomiczne, ale też życiowe burze - to ELASTYCZNOŚĆ. Ćwicząc tai chi zwracam uwagę na to, co podkreślał mój trener - żeby nie usztywniać kolan; powinny być lekko zgięte. Wtedy nie stracę równowagi. Taką życiową elastyczność obrazuje też trawa - kiedy wieje mocny wiatr, ona po prostu kładzie się na ziemi, żeby potem szybko się podnieść...  Idzie nowe - trochę będzie jak stare, ale postawi też przed nami nowe wymagania. 
Ciekawa jestem, czy jeszcze jakiś cechy mogą ułatwić nam przejście przez zmiany. Macie jakieś pomysły? Dajcie znać w komentarzu!


/Zdj. pixabay.com/

środa, 6 maja 2020

Chodzisz do pracy czy do roboty?


Przez chwilę zastanów się, jak mówisz o swojej pracy. Używasz określenia "idę do pracy" czy "do roboty"? A może jeszcze inaczej? 
Możesz powiedzieć: A jaka to różnica? Teoretycznie żadna. W obu przypadkach wykonujesz pewne czynności, za które otrzymujesz wynagrodzenie. 
W semantyce funkcjonuje takie określenie jak 'konotacja', co oznacza dodatkowe treści, które wiążą się ze znaczeniem danego wyrazu. I tak właśnie jest z wyrazem 'praca' i 'robota'. Szlachetna, bardziej wartościowa jest 'praca'. 'Robota' zaś zakłada ciężki, żmudny, czasem jałowy wysiłek, najczęściej fizyczny. Dodatkowo satysfakcję mamy z pracy, robota może być dobra, choć nikomu niepotrzebna.
Te semantyczne rozważania pokazują drobne, subtelne różnice, które jednak wskazują, jak podchodzimy do zarabiania. To, jakimi kategoriami, słowami opisujesz świat ma znaczenie, ponieważ wiele mówi też o Tobie, Twoim podejściu. Kiedy nie lubisz swojej pracy, powiesz raczej o robocie niż o pracy. 
Prof. Paul Dolan z London Schoool of Economics z prowadzonych badań wysunął wniosek, że m.in. fryzjerzy, ogrodnicy, floryści są najbardziej zadowoleni ze swojej pracy. Jednym z czynników jest dość szybkie dostrzeganie pozytywnych efektów. Zapewne dużą rolę odgrywają też kontakty z innymi i poczucie, że robi się coś dobrego i miłego dla nich. Widać tu wyraźnie, że kwestia nastawienia do wykonywanych obowiązków jest kluczowa. Osoby z pozytywnym nastawieniem zapewne wykonują pracę, a nie robotę.
Dla mnie najprościej różnicę między tymi dwoma sposobami wykonywania obowiązków jest przypowieść, którą usłyszałam jeszcze na studiach i którą kiedyś przytaczałam już na tym blogu. Pozwólcie, że ją przypomnę. 😀
Pewien człowiek przechodził koło budowy, gdzie zobaczył dwóch murarzy. Najpierw zapytał pierwszego: 
- Co tutaj robisz?
- A, nie wiem... Stawiam cegłę za cegłą - tak, jak mi kazali.
Po czym zwrócił się do drugiego z tym samym pytaniem.
- Buduję katedrę - odpowiedział z uśmiechem drugi murarz.

Ciekawa jestem, jak to jest u Ciebie - wykonujesz pracę czy robotę? Daj znać w komentarzu!

A jeśli czujesz, że stawiasz cegły, a chciał(a)byś budować katedrę, to serdecznie zapraszam Cię na coaching ze mną, podczas którego pomogę Ci pokonać przeszkody na drodze Twojego rozwoju i zaplanować powstanie Twojej własnej "katedry".
Skontaktuj się ze mną najlepiej mailowo (adres dostępny w zakładce Kontakt) i umów się na BEZPŁATNĄ sesję wstępną!

Zdj. pixabay.com, grafika:Canva


PS.
1. Tak, wiem, że obecnie niewielu z nas "chodzi" do pracy. Sporo osób pracuje zdalnie, ale to nie ma większego znaczenia.
2. Inspiracją do napisania tego artykułu był wpis na fejsbukowym profilu mojej znakomitej koleżanki od pedagogiki M. Montessori - Moniki Pawluczuk. 

środa, 29 kwietnia 2020

Krytyczne momenty i ich skutki

Popatrz wstecz na swoje życie i przypomnij sobie (oraz najlepiej zapisz na kartce) krytyczne momenty - takie, podczas których Twój świat najpierw się zatrzymał, a później zmienił. Może to był ślub, ciężka choroba lub śmierć kogoś bliskiego, narodziny dziecka, rozwód, utrata pracy? 
Jak sobie poradziłeś? Co Ci pomogło przetrwać? Jakie cechy i umiejętności pomogły Ci poradzić sobie z tą sytuacją?
Może nadal z niechęcią wspominasz te wydarzenia. Wciąż czujesz tę samą mieszankę uczuć: strach, nadzieję, niepewność, żal... A jeśli powiem Ci, że właśnie w tych najtrudniejszych sytuacjach pokazałeś swą siłę i moc? Tak, dobrze czytasz. Właśnie wtedy, kiedy czułeś się najsłabszy, jak zbity pies, a mimo to wstałeś, zmierzyłeś się z tą sytuacją i pokonałeś te trudności. 
Nasza wewnętrzna siła nie bierze się z miłego i bezproblemowego życia. Choć trudno to przyjąć, to nasza moc doskonali się w słabości. Nie z bezmyślnie klepanych afirmacji typu: "Jestem zwycięzcą", ale z własnych doświadczeń możemy czerpać odwagę i nadzieję na życie, któremu damy radę.



wtorek, 7 kwietnia 2020

Czas Przejścia

Rozhulał nam się ten wirus w koronie... Coraz więcej zachorowań, pogłębia się kryzys gospodarczy, przymusowa izolacja nie ułatwia życia, a tu święta za pasem.
Jednak, jeśli przeczytałeś mój poprzedni post, to wiesz, że można na te trudności spojrzeć z innej perspektywy i zobaczyć szanse, nowe możliwości, które przynosi obecna sytuacja. 
Dla mnie to bardzo intensywny czas: dużo się uczę, korzystam z płatnych i bezpłatnych kursów online i webinarów, pracuję zdalnie, zaangażowałam się w wolontariat - jako korektorka tekstów bajek i w tworzenie tekstów dla Fundacji Kobieta Niezależna, którą polecam Twojej uwadze. (Możesz nas znaleźć na Facebooku pod tym adresem)
Po początkowym smutku i strachu oraz niepewności, pojawiło się u mnie więcej zrozumienia dla obecnej sytuacji - doceniłam możliwość korzystania z internetu; doszłam do wniosku, że jako ludzkość przegięliśmy i dzięki temu wirusowi Ziemia może od nas odetchnąć i zregenerować się; jak nigdy wcześniej doświadczam poczucia wspólnoty z innymi - jedziemy na tym samym wózku - jesteśmy w podobnej sytuacji, przeżywamy te same niepokoje, nawet zachorować możemy na to samo!
I mimo zagrożenia, odczuwam ogromny pokój, bo widzę w tym jakiś sens. Ten czas to dla mnie okres odwagi, próbowania różnych rzeczy, działań, co do których do tej pory nie miałam śmiałości albo czasu, którego brak przestał już być wymówką. 😀
Po chwilach zwątpienia w to, czy coaching jest jeszcze komuś teraz potrzebny (bo przecież sporo osób, firm walczy o przetrwanie), ugruntowałam się w tym, że właśnie teraz jest bardziej potrzebny niż wcześniej, choć w nieco innym aspekcie. Bo przecież COACH to ktoś, kto pomaga przejść przez ZMIANY!

Tegoroczna Wielkanoc będzie wyjątkowa... Czy wiesz, że te święta wywodzą się z żydowskiego Pesach, co oznacza 'przejście', 'oszczędzenie'? Myślę, że  w takim czasie Przejścia właśnie teraz jesteśmy.
Czy będzie to w pozytywnym, czy w negatywnym znaczeniu w dużej mierze zależy od Ciebie i Twojego nastawienia. Nie wiem, co wybierzesz, ale z całego serca zachęcam Cię do tego, abyś opowiedział się za ŻYCIEM, za radością, pokojem i zaufaniem - pomimo wszystko!





piątek, 13 marca 2020

Jak kryzys przekuć w szansę?

Zakładam, że podobnie jak ja, zastanawiasz się, jak bez większych problemów przetrwać czas walki z koronawirusem. Wykupywanie na kilogramy papieru toaletowego, makaronu i wody mineralnej pokazuje, że inni też o tym myślą... 
W sytuacji, kiedy czujemy się zagrożeni, na plan pierwszy wysuwają się potrzeby związane z zapewnieniem poczucia bezpieczeństwa sobie i najbliższym. Ale jako coach wiem też, że samo jedzenie i papier toaletowy nie wystarczą. Według mnie, decydujące znaczenie ma również to, jak emocjonalnie i psychicznie radzimy sobie z trudnościami, jaką mamy odporność psychiczną. Równie ważne są nasze umiejętności "miękkie", tj.: elastyczność, rozumiana jako umiejętność dostosowania się do szybko zmieniających się okoliczności, podejmowanie decyzji szybkich i jak najczęściej trafnych, co wiąże się z prawidłową oceną sytuacji, panowanie nad emocjami, w tym czasie zwłaszcza nad lękiem i frustracją.
Inaczej funkcjonujemy w czasach prosperity, spokoju, a inaczej w kryzysie, w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Inne umiejętności i cechy stają się kluczowe.
Nie bez znaczenia jest również to, jakich mamy przywódców w skali mikro (w zespołach, grupach, firmach) i makro (politycy różnych szczebli, dowódcy wojskowi itd.). Patrząc na różne wydarzenia historyczne i społeczne i działania liderów, dyrektorów, kierowników, opierając się również na własnym doświadczeniu w kierowaniu ludźmi, wyklarował mi się podział osób "dowodzących" formalnie i nieformalnie na trzy grupy:

  1. na liderów, którzy dobrze sprawdzają się tylko w czasie pokoju, stabilizacji;
  2. liderów na czas kryzysu i niepokoju;
  3. liderów, którzy dają radę bez względu na okoliczności.
Dziś, kiedy wszyscy jesteśmy zagrożeni epidemią, potrzebujemy najbardziej przywódców, dyrektorów z grupy 2 i 3. Ten trudny czas wymaga innych umiejętności i działań zarówno od nich, jak i od nas wszystkich. Moim zdaniem, nie ma miejsca na niepewność, wahania, kiepską komunikację lub jej brak. Obecnie w grupach nieformalnych, zakładach pracy niezdecydowanie lidera przekłada się wprost na niepokój i chaos wśród pracowników, innych członków zespołu. 

Aktualnie w kontekście zachowań i radzenia sobie z trudną sytuacją ważniejsze niż przed epidemią staje się:
  • sięganie do tego, co w nas mocne, do własnych zasobów, aby kryzys przekuć w szansę;
  • elastyczność - jeśli konieczna dla Twojego i innych bezpieczeństwa jest zmiana postępowania, nawyków, umiejętności - zmień je i dostosuj do aktualnej sytuacji;
  • dbanie o odporność nie tylko fizyczną, ale również psychiczną i emocjonalną;
  • dbanie o więzi - teraz jeszcze mocniej wybrzmiewa tzw. 11 przykazanie "Nie bądź obojętny!" jeśli chodzi o wzajemną pomoc, jak choćby w zrobieniu zakupów osobom starszym;
  • i oczywiście dbanie o bezpieczeństwo swoje i najbliższych, stosując się do zaleceń odpowiednich służb.
Ze swojej strony odwołuję zaplanowane warsztaty "na żywo". Nadal można umawiać się ze mną na sesje coachingowe ONLINE, podczas których możemy zaplanować jak trudności przekuć w szansę
Zachęcam Cię również do dołączenia do grupy na Facebooku As Asertywności, gdzie kontynuujemy szlifowanie tej cechy. :)

危机



niedziela, 8 marca 2020

Kobiety, dziękuję!





Dziękuję wszystkim kobietom, 👩‍❤️‍👩

które do tej pory spotkałam na swojej drodze.
Każda z Was na swój niepowtarzalny sposób
pokazała mi, jaką moc mamy my - kobiety, 💪
grzebiąc tym samym romantyczne bzdety
o "puchu marnym". 😁
Po stokroć dzięki! 🥰



/Grafika: Canva/


czwartek, 5 marca 2020

Ja jestem ok i Ty też jesteś ok

Niedawno na moich warsztatach o asertywności rozmawialiśmy o podejściu, jakie mamy do siebie i do innych. Dla ułatwienia można je określić jako postawy:

  • Ja jestem ok - Ty nie jesteś ok
  • Ja nie jestem ok - Ty nie jesteś ok
  • Ja nie jestem ok - Ty jesteś ok
  • Ja jestem ok- Ty jesteś ok
W zależności od tego, w jakiej pozycji się ustawiamy, tak będziemy się zachowywać i komunikować z innymi. Rodzaj postawy, który przejawiamy, ma też ogromny wpływ na naszą asertywność lub jej brak.
Oczywiście najbardziej pożądana jest postawa ostatnia, która zakłada, że zarówno ja, jak i inni sa generalnie w porządku.

Jeśli chciałbyś sprawdzić, która postawa aktualnie jest Wam najbliższa, polecam zrobić krótki test - Skalę Pozycji Życiowej F. A. Boholsta, który udostępniam za zgodą Autorki strony, z której go zaczerpnęłam: www.analiza-transakcyjna.pl, na fejsbukowej grupie As Asertywności, do której serdecznie Cię zapraszam!


poniedziałek, 10 lutego 2020

Czy pokora to słabość?


Czytałam niedawno wypowiedź oburzonego dyrektora ds. rozwoju na temat pokory. W ostrych słowach ocenił tę cechę jako uległość i słabość.
Moim zdaniem, dziś to słowo jest bardzo niechciane, wstydliwe. Pokora nie jest mile widzianą towarzyszką, zwłaszcza w zawodach, jak ja to nazywam, "frontalnych", w których pracujemy z ludźmi na pierwszej linii (trenerzy, prawnicy, nauczyciele, dziennikarze itd.). 
Obowiązujący kierunek jest taki, że mamy być pewni siebie, przebojowi, uparcie dążyć do celu. To jest wpisane w dzisiejszą definicję sukcesu. A pokora nieraz wymaga kroku w tył, rezygnację z walki o swoje racje. Ewangeliści sukcesu głoszą nam, że jesteśmy stworzeni do wielkich rzeczy. W efekcie nie ma komu wykonywać tych małych, powszednich i nie tak spektakularnych.
Ale mnie ta pokora spać nie daje. 
Zastanawiam się, czy i jak można ją połączyć z pewnością siebie, z sukcesem. 
Czy w ogóle taka cecha jest nam dzisiaj potrzebna?
Ciekawa jestem Waszego zdania.




/Zdj. pixabay.com/

wtorek, 21 stycznia 2020

Jak mówić i pisać, żeby nie obrazić

Obecnie w dyskusjach publicznych z jednej strony mamy hejt, a z drugiej przewrażliwienie na punkcie pewnych zwrotów, wyrażeń, które naruszają poprawność polityczną, czy dobre samopoczucie adresata. Łatwo pogubić się w tym, co dla kogo jest obraźliwe czy dyskryminujące.
Dlatego cieszą mnie rekomendacje dotyczące języka używanego na Uniwersytecie Warszawskim , które z pewnością można wykorzystać szerzej. 
Jak dla mnie lektura obowiązkowa!
Materiały można pobrać na stronie Uniwersytetu Warszawskiego w formie pliku pdf .

 

czwartek, 9 stycznia 2020

Kiedy pomaganie jest jak zatruty owoc

Jak co roku o tej porze, tj. ok. połowy stycznia, zaczyna się kolejna wojenka polsko-polska, tym razem na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I znów naród dzieli się na pół: jedni są za, inni przeciw. Powodem tych podziałów jest Jurek Owsiak - o niego chodzi w tej całej gównoburzy - ile zarabia, za ile pomaga, komu dał pracę, kim jest jego żona, a w ogóle to jest chyba za stary na to "siema". Co roku awantura jest o to samo. I właśnie w tym roku mi się przelało. 
Rzadko kiedy w naszym kraju udaje się komuś zjednoczyć w dobrej sprawie tyle osób i zebrać taką kwotę, jakie padają co roku na WOŚP. Idea słuszna, mobilizacja ludzi niesamowita, tylko ten Owsiak stoi kością w gardle. Dla wszystkich, którzy całe swoje tłumaczenie o braku wsparcia dla WOŚP budują na jego osobie, mam wiadomość: pomaganie NIE MA przynależności partyjnej ani światopoglądu, nie ma koloru skóry ani narodowości, nikt nie ma też monopolu na nie. Pomagamy, żeby być bardziej ludźmi. To postawa serca decyduje o tym, czy i jak chcemy pomagać, a nie przynależność partyjna czy zasobność portfela. Kiedy o tym zapominamy, wspieranie słusznego, charytatywnego celu staje się interesem obliczonym na własne korzyści - światopoglądowe, religijne, finansowe itd. Mamy na szczęście teraz wiele organizacji, a więc i sposobów na wspieranie innych. Wolisz dać pieniądze na Caritas? Daj ze szczerego i czystego serca. Na pewno będą lepszym darem, bo nieskażone "na złość Owsiakowi". Nie chcesz dać na WOŚP, bo wolisz wesprzeć rodziców Marysi, która ma chore serduszko? Zrób tak. Ale nie na złość Owsiakowi!
Pieniądze dane komuś z intencją "nie daję Owsiakowi" są jak zatruty owoc. Już lepiej je wyrzucić niż kogoś nimi obdarować.



/Źródło zdj. pixabay.com/

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Kiedy czeka Cię zmiana...

Próbowałeś kiedyś jechać na zaciągniętym ręcznym hamulcu?
Ja nawet dwa razy: silnik ryczał, czuć było zapach spalonej gumy, a ja zastanawiałam się, dlaczego tak wolno posuwam się do przodu... 
Obecnie wiele osób w swoim życiu ciśnie gaz do dechy, żeby więcej doświadczyć, intensywniej przeżyć, szybciej się przekonać. Niektórzy nazywają to "życiem pełnią życia". Kiedy jednak czeka nas mniejsza lub większa zmiana, warto się zatrzymać, chwilę spokojnie postać i rozejrzeć się, uświadomić sobie swoje cele i priorytety, to, co mamy i czego naprawdę chcemy.
Moją misją jest pomoc klientom w ruszeniu z miejsca i wsparcie w dokonaniu zmian. Towarzyszę innym w tym procesie i zależy mi, aby moi klienci osiągali swoje cele. Jednak bez tego zatrzymania się i refleksji, trudno o efektywną pracę, kiedy już dużo się dzieje. 
Dlatego na ten nowy 2020 rok życzę Ci, abyś mógł wyraźnie usłyszeć pragnienia swojego serca i odważnie je realizował.