środa, 24 lipca 2019

Wstydliwe słowo na "p"

Pamiętacie scenę z "Forresta Gumpa", w której jako żołnierz podczas wojny w Wietnamie opowiada, że któregoś dnia zaczęło padać i o rodzajach deszczu, którego doświadczył? Ja nie mogę się uwolnić od tego obrazu. (Tutaj możecie zobaczyć ten fragment.) 
W czasie ostatnich 3 miesięcy, tak jak Forrest deszczu, doświadczyłam porażek różnego rodzaju: eleganckiej, spektakularnej, zwykłej - takiej od niechcenia, bolesnej i takiej, po której poczułam ulgę. Ku własnemu zaskoczeniu, po każdej się podnosiłam i stawałam do kolejnego wyzwania. Kiedy wyczerpałam już chyba limit klęsk, przyszedł i sukces - większy niż się spodziewałam. Teraz odpoczywam.
Piszę o tym na przekór trendowi panującemu zwłaszcza w social mediach, gdzie zazwyczaj wszyscy trąbią o swoich sukcesach, świetnych wakacjach (koniecznie w egzotycznych miejscach, co też jest oznaką sukcesu) i o tym, że jest się "pozytywnym" człowiekiem. I super! Sama bardzo lubię czytać o osiągnięciach, ciekawych projektach moich Znajomych i wspieram ich w tym. Tylko że to tylko jedna strona medalu. Niestety, każdemu z nas zdarzają się potknięcia, porażki i gorsze chwile. Ale o tym raczej nie chcemy opowiadać publicznie. A może to błąd? Może właśnie czyjeś porażki, radzenie sobie z nimi pomogłyby komuś uporać się ze sprawą?
Dla tych z Was, którzy zmagają się z czymś, polecam film "Forrest Gump". Bo można bardzo mieć w życiu "pod górkę", a mimo to zostać szczęśliwym człowiekiem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza